Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

Rowerowo mi.

W końcu pojawił się dzień na tyle wolny, bym mogła ruszyć sobie na całodniową wycieczkę rowerową. Po krótkim poszukiwaniu w Internecie trasy, którą mogłabym wziąć jako wzorzec do przerobienia, zdecydowałam się na propozycję niejakiego dziepaka, którą znalazłam na mójrower.pl - http://mojrower.pl/trasa/1558/poznan-rogalin :) Rzuciłam szybko okiem, zapakowałam mapę, 2 jabłka, dużo wody i byłam gotowa do startu :) A poniżej - dokładny opis - ze wskazówkami - tak, byście mogli sobie jakiś weekend miło - rowerowo spędzić :)

Wszystkie newralgiczne punkty zaznaczone na mapce poniżej! 

Trasa (kolory wg szlaków: zielony, pomarańczowy, niebieski; zielone podkreślenie - szlak R9): Poznań - Tulce - Robakowo - Borówiec - Skrzyni - Kórnik - Bnin - Radzewo - Radzewice - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Puszczykowo - Luboń - Poznań

Długość: 80,5 km
Mój czas: 5h 22 min.



START:  

1) Początek - oczywiście osiedle Kopernika. Ruszyłam w kierunku Malty - głównie Hetmańską i Drogą Dębińską. 

 2) Maltę mijamy po prawej - tu już rozpoczyna się szlak zielony - nim bez problemu żadnego jedziemy z Malty za Nowe Zoo - piękna zielona ścieżka, a później tył słoniarni. Tutaj jedziemy przez las - później dopiero wyjeżdżamy na drogę - asfaltu będzie dużo.




  


3) Zielonym szlakiem dojeżdżamy do miejscowości Tulce (24 kilometr) - tutaj chwilka przerwy, by obejrzeć kościółek i pożywić się jabłkiem.


4) Opuszczamy szlak zielony i wkraczamy na szlak pomarańczowy. Nim będziemy się teraz poruszać bardzo długo. I tu pojawił się pierwszy problem - Robakowo - rondo. Chyba za bardzo się zamyśliłam - gdyby komuś zdarzyło się coś podobnego - przez Rondo jedziemy prosto - znak szlaku jest za rondem, po lewej stronie, na kamieniu :) (punkt 1! na mapce poniżej).



5) Za Robakowem czeka nas droga piaszczysta - dosyć się tu namęczyłam. Ale na końcu czeka mnie miła niespodzianka w postaci spotkania liska :)




6) Jedziemy dalej szlakiem pomarańczowym - ogólnie jest on dobrze oznakowany. Mijamy Borówiec - i tu się zagubiłam. Gdyby Wam zdarzyło się to samo - jedziemy wzdłuż ekranów dźwiękowych, aż do skrzyżowania, przed którym mamy znaki: na Kórnik centrum - prosto, Mosina - na prawo. Jedziemy prosto. Obok Biedronki (po prawej stronie), tuż za znakiem powitalnym Kórnika, szlak wraca :) (na mapce punkt 2!)



7) Z Kórnika, jadąc sobie nad jeziorkiem wpierw, przez Bnin, jedziemy do Radzewa - tutaj chyba się na chwilę wyłączyłam, bo zagubiłam znów szlak. Należy jechać prosto, przez skrzyżowanie z drogą nr 434. (Punkt 3! na mapie).

8) Przejeżdżamy przez Radzewo (tutaj postój przy sklepie - drugie jabłko + uzupełnienie elektrolitów Poweradem), Radzewice, Świątniki i wjeżdżamy do Rogalina.

W Rogalinie spotkałam grupkę 3 rowerzystów, którzy mieli problem z dętką - nie miałam niestety przy sobie łatek, ani kleju - zaproponowałam, że oddam moją zapasową dętkę, ale niestety rozmiar 26'', a nie 28''. Nie mogłam pomóc :( Mam nadzieję, że udało im się ogarnąć i wrócić do domu.

9) Mijając Mauzoleum rodziny Raczyńskich, za parkingiem, szlak skręca przed bramą do pałacu w lewo - nad Wartę. Zjechałam tym szlakiem - wpierw się pogubiłam, a później trafiłam na wiele urozmaiceń. Szlak bardzo trudny - proponuję nim nie jechać - pojechać drogą do Rogalinka - szlak wraca tuż za Rogalinkiem, przed mostem przez Wartę. O wiele prościej niż drogą nad Wartą - sam piach, podjazdy, obalone drzewa i miliard komarów - nie wiem kiedy ostatni raz byłam aż tak pogryziona! Aczkolwiek widoczki (poniżej) - bardzo ładne. (Punkt 4! na mapce).




 9) Mijamy most na Warcie i drugą szosą w prawo skręcamy na niebieski szlak (punkt 5! na mapce). Szlakiem tym jedziemy przez Puszczykowo. W pewnym momencie pojawia się szlak R9 (punkt 6! na mapce) - dalej nim jedziemy do Poznania. Nie wiem do końca, gdzie szlak ten prowadzi, bo w Luboniu skręciłam w kierunku Świerczewa, by dalej dostać się na Kopernika :)

KONIEC. 

Nie przemyślałam trasy pod jednym względem - nie wysmarowałam się żadnym kremem! Więc poza pogryzieniami nie wiem którego stopnia, jestem opalona jak po dwóch tygodniach wakacji w jakimś ciepłym kraju :)

Trasa ogólnie prosta i miła - gdy ominie się odcinek Rogalin - Rogalinek. Chyba, że lubicie wyzwania - polecam ;)

Mam nadzieję, że opis zachęci kogoś do wypróbowania i podzielenia się wrażeniami! 


środa, 26 czerwca 2013

Dwa koła i wiatr na twarzy.


Mój całkowicie osobisty bidon!
Wszak nie samym bieganiem człowiek żyje. Istnieje cała masa innych, miłych bardzo aktywności, dzięki którym zaczerpnąć można świeżego powietrza. Fakt faktem Polska rowerem nie stoi i jeszcze nam daleko do krajów jak Holandia, ale po Poznaniu spokojnie już można sobie pojeździć. Trochę ścieżek rowerowych mamy, a i terenów pięknie zielonych także, więc łatwo wybrać się rowerem na wycieczkę krajoznawczą. Dziś zatem bardzo osobiście - chociaż polecam powtórzyć moją trasę, bądź jej fragmenty - miejscami malowniczo, miejscami trudno, zawsze przyjemnie! Trasa poniżej. A wyprawa okraszona zdjęciami :)


Plan: jak najwięcej kilometrów - tuż przed startem - czysty track i uśmiech na twarzy! :) (zawsze jeżdżę w kasku! - po tym jak obejrzałam co dzieje się z arbuzem zrzucanym z drabiny w kasku i bez niego - bez pięknie się rozmazywał na betonie... - robi wrażenie)


Pierwszy kierunek: Rusałka i Strzeszynek. Śmignęłam szybko, bo komary - zabójcy nie odstępowały mnie na krok. Myślę, że zostałam pokąsana spokojnie z 20 razy robiąc zdjęcie obok.
Kolejny kierunek -> Wydział Biologii i żółty szlak w kierunku góry Moraskiej. Tak jak dotarcie na Wydział było raczej proste to żółty szlak (a po drodze pola z pięknym widokiem na Poznań i miły las - aczkolwiek nie cały żółty szlak zaliczyłam) i podjazdy w rezerwacie już całkiem ciekawe - nie powiem, żebym się nie zmęczyła :) Podczas jednego łańcuch stwierdził, że przerzutki kiepsko ustawione, i postanowił spaść. Małe utrudnienie jedynie. Po chwili można ruszać dalej -> kierunek: Malta. Rundka dookoła i powrót do domu. Po drodze akcja jednej z firm ubezpieczeniowych - rozdawali rowerzystom opaski odblaskowe i bidony/odblaskowe powłoczki na bagażnik. 

Opalona, spocona, niezbyt zmęczona, ale baaaardzo zadowolona wróciłam do domu - 60 km - całkiem miły wynik :)











A trasa - dla chętnych - do powtórzenia i podzielenia się wrażeniami - poniżej!