sobota, 15 listopada 2014

Z pamiętnika maratończyka. Odsłona siódma.

Trening czyni mistrza?


Październik 2013 - "[...]Zamiast się mega cieszyć, ucieszyłam się tylko częściowo, gdyż pewien niedosyt pozostał. Ale w sumie dobrze, bo nie osiądę na laurach i mam do czego dążyć - kiedyś się uda! Tego się będę trzymać :) Do Dębna!"  - to wniosek po maratonie w Poznaniu - 3 z 5. Operacja; Korona maratonów - w toku. Do Dębna! Po maratonie w Poznaniu pozostał niedosyt. I plan w głowie nowy. Maraton w 3:15? To chyba jest do zrobienia........ Zasiadłam zatem na początku roku przed komputerem, paluszki w ruch i lecimy dostępne plany. R obiecał, że zweryfikuje, zatem mogłam trochę popłynąć. Chociaż nie przyznałam mu się na jaki czas chcę biec. 3:30 - to była wersja oficjalna - a we mnie marzenie prawdziwe - 3:11 - nie wiem czemu tak sobie to wymyśliłam. Ale ok - plan wpierw. Znalazłam parę na 3:30, żadnego na 3:15 bezpośrednio, trochę wskazówek jak modyfikować - i spod palców wypłynął zarys. R okiem fachowca poprawił parę rzeczy i można było wystartować z realizacją. 


Fajnie - zapał jest, energia jest, plan jest.... I to był początek schodów - walki ze sobą, z organizmem, nauki pokory. Nie oszukujmy się - na początku wyobrażałam sobie, że skoro biegam jak biegam to troszkę popracuję i będzie lepiej.... Heh - ta buta, ta pewność siebie spłynęły z potem i łzami ;) Może dramatyzuję teraz? Tak naprawdę z perspektywy czasu nie było tak strasznie. Parę razy może się popłakałam naprawdę, dwa treningi wyszły naprawdę "do porzygu", a poza tym cała masa frajdy, nowości, satysfakcji i uśmiechu. 

Ale po kolei :) Poniżej założony plan, a jeszcze niżej jego faktyczna realizacja. Sprawdzony :) Może komuś się przyda :) 

Plan: 


PoniedziałekWtorekŚrodaCzwartekPiątekSobotaNiedzielaSuma km
Tydzień 1OWB1 6km + RT 6x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 8x 100/100m + trucht 2kmOWB1 8km + RT 10x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 18kmINNE
Tydzień 2OWB1 6km + RT 8x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 2x 5x 100/100m + trucht 2kmOWB1 4km + BC2 10km + trucht 2kmINNEOWB1 20kmINNE
Tydzień 3OWB1 6km + RT 8x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 100/100m + trucht 2kmOWB1 6km + RT 8x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 22kmINNE
Tydzień 4OWB1 6km + RT 10x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 100/100m + trucht 2kmOWB1 4km + BC2 12km + trucht 2kmINNEOWB1 25kmINNE
Tydzień 5OWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 140/140m + trucht 2kmINNEOWB1 4km + WT 4x 2km (tempo odcinków: 04:15/km) + trucht 2kmOWB1 8km + RT 10x 30"/60" + trucht 2kmINNEOWB1 8km + BNP 12km (4km - 05:00/km, 4km - 04:55/km, 4km – 04:50/km) + trucht 4kmINNE
Tydzień 6OWB1 8km + SB (podbiegi) 2x 6x 140/140m + trucht 2kmINNEOWB1 4km + WT 2x 3km (tempo odcinków: 04:20/km) + 2x 2km (tempo odcinków: 04:15/km) + trucht 2kmOWB1 8m + RT 12x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 10km + BNP 14km (4km - 05:10/km, 4km - 05:05/km, 2km - 05:00/km, 2km - 04:55/km, 2km – 04:50/km) + trucht 2kmINNE
Tydzień 7OWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 160/160m + trucht 2kmINNEOWB1 4km + WT 3x 4km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2kmOWB1 8km + RT 10x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 28kmINNE
Tydzień 8OWB1 - 14kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 8x 150/150m + trucht 2kmOWB1 4km + WT 2x 5km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2kmINNEOWB1 30kmINNE
Tydzień 9OWB1 8km + RT 10x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 - 6km + WT 6x 1km (tempo odcinków: 04:10/km) + trucht 2kmOWB1 12kmINNERozruch (5-6km w tym RT 6x 15"/45")Rozruch (5-6km w tym RT 6x 15"/45")START PÓŁMARATON lub OWB1 4km + BNP 16km (4km - 05:10/km, 4km - 05:05/km, 4km - 05:00/km, 4km – 04:55/km) + trucht 2km
Tydzień 10OWB1 8km + RT 10x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 4km + WT 3x 4km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2kmOWB1 8km + RT 15x 40"/80" + trucht 2kmINNEOWB1 24kmINNE
Tydzień 11OWB1 - 12kmINNEOWB1 8km + SB (podbiegi) 8x 150/150m + trucht 2kmOWB1 4km + BC2 - 10km + trucht 2kmINNEOWB1 - 6km + WT 6x 1km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2kmINNE
Tydzień 12OWB1 - 12kmINNEOWB1 - 8km + RT 6x 30"/60" + trucht 2kmWOLNEINNERozruch (5-6km w tym RT 6x 15"/45")MARATON
Wyjaśnienia:
INNEBasen / Chodakowska / joga / stretching
OWB1bieg w pierwszym zakesie - tempo biegu ok.. 05:30 – 05:35
BC2bieg ciągły w drugim zakresie - tempo biegu ok. 04:35 – 04:40
SBsiła biegowa, podbiegi, dynamiczny bieg pod górkę na 70-80% możliwości - jednak tak, aby wszystkie odcinki pokonać w takim samym tempie; w przypadku braku podbiegów można zastąpić skipami na odcinku o połowę krótszym (skip A i skip C na przemian)
RTdynamiczne odcinki na ok. 80% możliwości
BNPbieg z narastającą prędkością - prędkości przypisane do danego treningu
WTwytrzymałość tempowa; trening prędkości startowych

Realizacja: 

OWB1 - tempo 05:00 - 05:15
BC2 - tempo 4:30

PoniedziałekWtorekŚrodaCzwartekPiątekSobotaNiedzielaSuma km
Tydzień
1
(styczeń)
OWB1 14km 
OWB1 8km + start: Poznaj Poznań NocąOWB1 8km + RT 10x 30"/60" + trucht 2kmfitnesscrossfit, rowerOWB1 - 16 km, Dziewicza Góra56
Tydzień
  2 
(styczeń)
OWB1 9km + RT 8x 30"/60" 
OWB1 8km + SB (podbiegi) 2x 5x 100/100m + trucht 2kmOWB1 4km + BC2 10km + trucht 2kmfitnessOWB1 20km
60
Tydzień
3 
(styczeń)
OWB1 9km + RT 8x 30"/60" 
OWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 100/100m + trucht 2kmOWB1 6km + RT 8x 40"/80" + trucht 2km
start: Z biegiem natury 5 kmOWB1 - 23 km 67
Tydzień
4
(luty)
OWB1 9km + RT 10x 30"/60" 
OWB1 4km + BC2 12km + trucht 2kmOWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 100/100m + trucht 2km
OWB1 25kmmorsowanie70
Tydzień
 5
(luty)
OWB1 8km + RT 10x 30"/60" + trucht 2kmOWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 140/140m + trucht 2kmfitnessOWB1 4km + WT 4x 2km (tempo odcinków: 04:10/km) + trucht 2kmrowerOWB1 8km + BNP 12km (4km - 05:00/km, 4km - 04:55/km, 4km – 04:50/km) + trucht 4kmrower, start: GP Hades78
Tydzień
 6
(luty)
rower (37km)OWB1 8km + SB (podbiegi) 2x 6x 140/140m + trucht 2kmOWB1 4km + WT 2x 3km (tempo odcinków: 04:20/km) + 2x 2km (tempo odcinków: 04:15/km) + trucht 2km
rowerstart - Leszno - Grzybowo - 10 kmOWB1 10km + BNP 14km (4km - 05:10/km, 4km - 05:05/km, 2km - 05:00/km, 2km - 04:55/km, 2km – 04:50/km) + trucht 2km67
Tydzień
 7
(luty)

OWB1 8km + SB (podbiegi) 10x 160/160m + trucht 2kmOWB1 4km + WT 3x 4km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2kmOWB1 8km + RT 10x 40"/80" + trucht 2km
OWB1 30km, rowerrower + morsowanie75
Tydzień
8
(marzec)
OWB1 8km + SB (podbiegi) 8x 150/150m + trucht 2kmOWB1 - 14km + start: Poznaj Poznań NocąfitnessOWB1 4km + WT 2x 5km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2km
OWB1 32kmrower80
Tydzień
9
(marzec)


OWB1 - 8km OWB1 7km, rowerOWB1 8km + RT 10x 40"/80" + trucht 2km, rowerOWB1 3km, start: Maniacka DziesiątkaOWB1 3km, start: GP Hades (10km)52
Tydzień 10
(marzec)
OWB1 - 12km
OWB1 4km + WT 3x 4km (tempo odcinków: 04:25/km) + trucht 2km
rowerOWB1 8km + start: z Biegiem Natury 5 kmrower44
Tydzień 11
(marzec)
OWB1 6km + SB (podbiegi) 8x 150/150m + trucht 3km fitnessOWB1 - 12km, rowerOWB1 4km + BC2 - 10km + trucht 2km, rowerrower rowerOWB1 15km, rower56
Tydzień 12
(kwiecień)
rowerOWB1 4km + WT 2x 2km (tempo odcinków: 04:15/km) + trucht 5kmrowerOWB1 - 5km + RT 6x 30"/60" 
rower6.04 - DĘBNO64


Nie powiem, że było łatwo, bo nie było. Były momenty, gdy myślałam, że nie dam rady, Były momenty, w których sobie musiałam coś udowodnić. Były momenty, gdy miałam dosyć, gdy nie chciało wychodzić się na trening, a jedynie komentarz (ach ten wzrok...) R pomagał. Ale było też dużo fantastycznych chwil. Wspólne treningi z siostrą, długie wybiegania z R, pierwszy bieg ciągły w 2 zakresie. O tak - pamiętam go bardzo dobrze. Czwartek, ciemno, zimno, lód na ulicach, a ja w moich butkach szosowych. R narzucił tempo, a ja tylko powtarzałam w głowie mantrę - nie daj się teraz, nie daj się... Spięcie całego ciała, by w poślizg nie wpaść i niepohamowana chęć pokazania, że dam radę. 10 km w treningu w 44 min 47 s, gdy życiówkę miałam jedynie minutę lepszą, i to po lodzie. Ale satysfakcja była. I pierwszy trening WT. Rano, przed pracą - 4x 2km w tempie 4:15 miało być, zaczęłam 2x2 w tempie 4:05, kolejne 2 km 4:10 i ostatnie 2, gdy walczyłam już ze sobą, by się nie zatrzymać 4:15... Oj bolało. Ale się udało ;) I kolejna WT z R, gdy usłyszałam, że "poczuję jeszcze co oznacza trening".


I rzeczywiście poczułam. Do tego parę kontuzji - np. dwugłowy lewego uda, który jak kamień mi ciążył. Akurat na finał z Biegiem Natury. Udało się złamać 20 min, ale kosztem bólu. Zatrucie pokarmowe przed Maniacką dyszką.... Choroba, gdy leżałam w domu i mnie nosiło. Wtedy chciałam biegać, chciałam wyjść. By po wyzdrowieniu i kolejnym treningu WT pomyśleć - czemu ja chciałam iść biegać? Albo dłuższe wybieganie (bodajże 20 km) o 5 rano w sobotę, bo cały weekend szkolenie i to jedyny termin, który mi pasował. Jakieś -15 stopni, trzaskający mróz, lód, kolce na butach, bo inaczej się nie dało i ta magia nad Rusałką.... O 7:20 było po wszystkim. Olbrzymia nauka pokory, mnóstwo pracy. Eh wspomnienia :) Aleee... zdecydowanie chciałabym to powtórzyć. Ta praca przyniosła w sumie jak dla mnie niesamowite efekty. Życiówki się posypały, organizm zupełnie inaczej reaguje na wysiłek. I do tego te endorfiny towarzyszące każdemu wyjściu.... Mmmmmm :)

Prawie, że się rozczuliłam :P Ale suma sumarum - wynik był - nie taki jaki sobie wymarzyłam, ale na to przyjdzie czas w osobnym wpisie :) 

Podsumowując - trening na 3:15 w moim wypadku = 3:17, więc chyba dał radę :) Mogę go polecić ;)

czwartek, 27 lutego 2014

Ściemniając.

NOCNA ŚCIEMA, czyli jak zrobić półmaraton poniżej godziny :)


Wspominając różne biegi, w których brałam udział, a nie było ich niesamowicie dużo, myśli moje często wracają do tego biegu. Nocna Ściema, bo o nim mowa, jest dosyć specyficzną imprezą. Cytując organizatorów: 

"Bieg odbywa się w nocy, gdy podczas biegu czas letni ustępuje czasowi zimowemu. Ten zabieg daje niepowtarzalną okazję do osiągnięcia nieprawdopodobnych rezultatów, co byłoby niemożliwe w jakimkolwiek innym momencie. Ponieważ w trakcie biegu zmieniamy czas na zegarkach - otrzymujemy tym samym całą godzinę bonifikaty podczas naszego biegu. Start do Nocnej Ściemy następuje punktualnie o godzinie 2 w nocy. Godzinę później cofamy wskazówki zegarków ponownie na drugą. W przypadku półmaratonu okazuje się, że możemy być na mecie tuż po drugiej, maraton z kolei może zostać ukończony jeszcze przed czwartą. Tym samym wynik lepszy od rekordu świata jest jak najbardziej realny." 

Z racji tego, że uwielbiam dziwactwa i urozmaicenia biegowe to to wydarzenie wpasowało się w mój terminarz idealnie :) Nie rozwodząc się już zbytnio nad ideą samego biegu, czy technicznymi informacjami, które można znaleźć na stronie, przejdę do wspominek ;)

26.10.2013 sobota Poranek nastał - 7 rano, czas wstać. Pomimo imprezy z Night Runners dzień wcześniej (alkohol się lał ;) ale w moim przypadku zdecydowanie rozsądnie - symbolicznie, bo w głowie bieg i nastawienie na zrobienie życiówki) plan przebieżki na Parkrunie jest, by się przed nocą troszkę rozbiegać, rozbudzić, rozruszać. Trochę biegaczy na Cytadeli było, ale pomimo tego, że pobiegłam tak sobie na mecie wylądowałam jako 2 istota żeńska. Nóżki zatem odpowiednio przygotowane. Powrót do domu z założeniem dospania jeszcze przed wyjazdem. Plan udało się zrealizować - niesamowite - wszystko idzie do tej pory tak jak być powinno :) Następne na liście - odbiór Mończy z Dworca i chodu do Koszalina. Akurat chwilę wcześniej przy Dworcu Głównym otwarta została galeria handlowa - tak sobie pomyślałam: "A pojadę wcześniej, zerknę sobie jak to wygląda." Taaaa - świetny pomysł ;) Weszłam, po 5 minutach się przeraziłam tłumami, przypomniałam sobie, że ja wcale przecież nie lubię galerii handlowych - ba! nie cierpię ich!, więc uciekłam do najbliższego ciekawego sklepu tuż przy wejściu na dworzec. Okazał się nim być Bijou Brigitte - najgorzej! Skończyło się zakupem nowych kolczyków - takie wtrącenie - uwielbiam kolczyki :D Z nowym zakupem udało mi się w końcu dotrzeć w odpowiednie miejsce, zgarnąć Mończę i wylądować w miejscu z kawą (nie będę reklamować ;)), gdzie miły młody pan sprzedał M rastafariański napój - cokolwiek miało to znaczyć :) Kolejny punkt odhaczony. Chyba coś za łatwo to wszystko idzie. Nie, żeby plan był niesamowicie skomplikowany, ale zazwyczaj złośliwość jakiś sił nieczystych komplikuje nawet najprostsze czynności. Dygresja od dygresji. Wracając do tematu ;) 

Wbiłyśmy się do pociągu, pstryknęłyśmy słit focię i poszłyśmy spać, by po paru godzinach obudzić się już przed Koszalinem. Na miejscu telefon do kolegi, który z narzeczoną już wcześniej dotarł na miejsce - gdzie mamy się kierować i skąd nas zgarnie :) Pogoda super pomimo wieczorowej, październikowej pory. 

Spacerkiem kierujemy się zatem do biura zawodów, gdzie czeka mnie miła niespodzianka. Pan siedzący tam mnie zagaduje: "Ej - biegłaś maraton w Poznaniu z takimi zielonymi pasmami we włosach?". Ale miło! Zostałam rozpoznana :D Pakiet odebrany - bardzo fajny - buff i torba zakupowa nocnej ściemy to do chwili obecnej najczęściej chyba, ze wszystkich pakietowych gadżetów, używane przeze mnie rzeczy :) Chwila oczekiwania na Tomka i Agatę, przejazd przez stację benzynową celem zakupienia kawy i napojów wyskokowych na "po biegu" i wycieczka do Unieścia, gdzie jest nocleg. I powoli włącza się podniecenie :D Jak zwykle w planie - poza życiówką - lans. Strój przygotowany odpowiedni :) Minuty tykają, moment startu się zbliża, podniecenie rośnie :D Będę biegać w środku nocy! Ale fajnie :D 

27.10.2013 niedziela 2:00 START Jak minuty nam minęły ruszyliśmy, by pojawić się na starcie. Tuż przed spotykam Olgierda - który - o zgrozo!!! - biegnie maraton! Odważny!!! 8 kółek latania po Koszalinie... Chwilka rozmowy - "Na życiówkę to raczej nie biegniesz, bo trasa tu mocno pofałdowana - dużo podbiegów". "Nooo, zobaczymy." Nigdy się przed startem nie przyznaję na co biegam, więc i tym razem nie powiedziałam na głos, że innej opcji niż życiówka to nie ma ;) Szybka rozgrzewka, trochę pozowania do zdjęć i chodu na linię startu. Po drodze podsłuchiwałam rozmowy ludzi - na co biegną, do kogo mogę się podczepić. Zagadałam nawet do grupki wojskowych (Team Moro) czy nie chcieliby mnie poprowadzić na coś około poniżej 1h 40 min. Uśmiechnęli się i spytali czy dam radę - może nie wyglądałam zbyt poważnie jak na taki czas :P Cóż - sama muszę zatem sobie radzić! 

Już ostatnie sekundy oczekiwania na start i ruszam. muzyczka gra, mega ciepła i ładna noc - lecę. Wybieg ze stadionu na ulice Koszalina i w okolicach 2 km dołącza się do mnie jakiś człowiek w przebraniu - peruka, okulary, brak numerka. Hmmm. Ciekawe. Czyżby to był Adam W??? tutaj muszę wtrącić - jakiś czas wcześniej rozmawialiśmy o tym, że fajnie by było, gdyby mnie poprowadził na jakąś życióweczkę tak jak on to potrafi - czyli w jakiś pojechany sposób ;) Myślałam wtedy o 5 km. Ale półmaratonem też nie pogardzę :P Słyszę, że pan mnie zagaduje - "Na ile biegniesz? Mogę się dołączyć?". I nawiązuje gadkę - "Skąd jesteś? Z kim przyjechałaś? Jak masz na imię?". Już wiem, że to Adam :) No i za chwilkę mam potwierdzenie - "Adam jestem.". "Wiedziałam od początku :D". I teraz już wiem - to będzie dobry bieg :) 4 kółeczka, 21 km obcowania z humorem AW - idealnie :D Biegło się bardzo dobrze. Pomimo górek (Total Ascent 678 m, Total Descent 686 m). Te 4 kółeczka pozwoliły mi na odpowiednie rozłożenie sił. Podczas pierwszego poznałam trasę i dzięki temu na następnych wiedziałam, gdzie będzie ciężej, a gdzie mam odpocząć :) Ostatnie kółko już mocno czułam. Ostatnie 3 km mnie wymęczyły. Obiecanki Adama, że jeśli złamię 1h 35 min odda mi okulary nie pomogły niestety :P Aczkolwiek ostatnie 400 m - czyli kółko na stadionie - było fantastyczne. A czemu? Bo usłyszałam komentatora: "Mamy pierwszą kobietę na mecie!". Czyżbym była druga??? Nieee... A jeśli?? Lecę!!! 

I.... jestem druga!!!! Ok - mała impreza, zbytnich tłumów nie było, ale pudło na półmaratonie - fantastyczne uczucie!!! Czas na mecie 0:36:00 (przestawienie czasu to fajny myk :P) - ok prawidłowa nowa życiówka 1h 36 min :) Na mecie zdjęcia, rozmowa  z radiem Eska, z panami wojskowymi, czekanie na Tomka i Mończę (złamała 2h!!! więc plan też wykonany), ciepła zupka i powrót do Unieścia, by nie pójść spać - dekoracja o 7 rano.... 


Nie poszłyśmy z Mończą spać. Tomek i Agata stwierdzili, że na dekorację nie jadą i zaszyli się w pieleszach. A my z Mończą o 6 w samochód, by po drodze zahaczyć jeszcze sklep po kawę i śniadanie. I przed 7 oczekiwanie na sali na rozdanie "pucharów" :) Podium zaliczyłam dwa razy - drugie miejsce w Open kobiet i pierwsze miejsce w kategorii wiekowej. Tuż po obie byłyśmy wykończone już zupełnie, ale poczekałyśmy jeszcze na losowanie nagród - do wylosowania Garmin!!! Jeden dla kobiet i jeden dla mężczyzn. Co wyciągniętą karteczkę obie podskakiwałyśmy, ale niestety żadnej z nas to szczęście nie spotkało :( Trudno. Powrót do Poznania pamiętam jak przez mgłę - nieprzytomna byłam zupełnie. Ale jaka szczęśliwa!!! Impreza udana. Bardzo fajny bieg. W tym roku szykuje się kolejna edycja - ja już się nie zdecyduję - nie chcę biegać tych samych zawodów, gdy dookoła taki wybór - ale jakby co POLECAM! :)